Czerwona kartka, siedem goli i wielka przemiana po przerwie. Co za mecz GKS Andrzejewo w Jartyporach
GKS Andrzejewo ma za sobą niezwykłe spotkanie 3. kolejki Keeza Klasy A. Zespół przez większą część meczu z Tajfunem Jartypory grał w dziesięciu, do przerwy remisował 1:1, po zmianie stron pokazał zupełnie inne oblicze. Ostatecznie goście zwyciężyli 5:2. Cztery bramki zdobył Marcin Kapica.
Początek zdecydowanie nie układał się po myśli GKS. W 28. minucie prowadzenie Tajfunowi dał Bruno Wierciński. Sytuacja przyjezdnych jeszcze bardziej skomplikowała się w 35. minucie, kiedy czerwoną kartkę zobaczył Fabian Gosk.
Mimo gry w osłabieniu Andrzejewianie zdołali odpowiedzieć jeszcze przed zejściem do szatni. W 45. minucie do siatki trafił Marcin Kapica i pierwsza połowa zakończyła się remisem 1:1.
Trener GKS Łukasz Kamiński nie ukrywał, że postawa zespołu w pierwszych 45 minutach daleka była od tego, czego oczekiwał.
- Pierwsza połowa w naszym wykonaniu była bardzo słaba. Chyba zbyt szybko, jeszcze przed meczem, przypisaliśmy sobie trzy punkty i niestety nie dojechaliśmy mentalnie na to spotkanie. Dodatkowo sytuację skomplikowała czerwona kartka około 30. minuty, po której musieliśmy grać w dziesiątkę - przekazał Łukasz Kamiński.
W szatni padły konkretne słowa. Po przerwie na boisku pojawił się zupełnie inny GKS. Już w 48. minucie Kapica zdobył drugą bramkę. Tajfun odpowiedział w 59. minucie trafieniem Bartosza Gołąbki, doprowadzając do remisu 2:2.
Kolejne minuty należały jednak do zespołu z Andrzejewa. W 72. minucie Kapica skompletował hat-tricka. Sześć minut później do siatki trafił Andrzej Piwoński. W 82. minucie Kapica zdobył swoją czwartą bramkę i ustalił wynik spotkania na 5:2.
- Na drugą połowę wyszedł już zupełnie inny zespół - ambitny, zdeterminowany i z wolą walki. Przy grze jednego zawodnika mniej bardzo dużą rolę odegrali również zawodnicy, którzy pojawili się na boisku z ławki. Dali naprawdę wartościowe zmiany i pokazali, że można na nich liczyć - podkreślił trener GKS.
Kamiński zwrócił uwagę przede wszystkim na reakcję drużyny po przerwie. Mimo osłabienia zespół nie cofnął się i konsekwentnie szukał swoich szans.
- I to jest drużyna, którą chcę oglądać. Drużyna walcząca, ambitna, grająca z charakterem. Przez długie momenty drugiej połowy, mimo gry w osłabieniu, to my byliśmy zespołem lepszym i absolutnie nie było widać, że gramy jednego zawodnika mniej - dodał Łukasz Kamiński.
GKS Andrzejewo wrócił więc z Jartypor z kompletem punktów po meczu, który miał dwa zupełnie różne oblicza. Największym bohaterem pod względem strzeleckim został Marcin Kapica. Cztery razy znalazł drogę do bramki Tajfuna.
Keeza Klasa A
Jartypory
6 września, godz. 16:00
Tajfun Jartypory - GKS Andrzejewo 5:2 (1:1)
Bramki: Bruno Wierciński (28'), Bartosz Gałązka (59') - Marcin Kapica (45', 48', 72', 82'), Andrzej Piwoński (78')
Żółte kartki: Jarosław Pełka, Konrad Oleszczuk - Radosław Piwoński, Andrzej Piwoński, Łukasz Rostkowski
Czerwona kartka: Fabian Gosk (35')
Sędziował: Marcin Sokołowski
Tajfun: Wiktor Dębkowski - Norbert Kocon, Michał Tchórzewski, Adrian Kocon (Jakub Gmur 46'), Bartosz Gałązka, Dominik Wronka, Wiktor Januszewski (Ksawery Bartkowski 85'), Konrad Oleszczuk, Bruno Wierciński (Dawid Filipek 80'), Kacper Gmur (Mateusz Jaszczuk 76'), Jarosław Pełka
GKS: Kacper Chorodyński - Fabian Gosk, Kacper Jadczak (Mateusz Janiszewski 55'), Marcin Kapica (Michał Dąbrowski 90'), Paweł Kapica, Sebastian Kapusta, Patryk Kraszewski (Dawid Więcławik 87'), Andrzej Piwoński (Jakub Kocak 83'), Radosław Piwoński, Łukasz Rostkowski (Adrian Kraszewski 60'), Jakub Borowy






