Skocz do zawartości
Dzisiaj
19oikona pogody
Zła jakość powietrza!
Jutro
19oikona pogody
PB957,80 złON8,98 złLPG3,25 zł
Skrót dnia Wideo Zdjęcia Reklama Redakcja
Strona głównaAktualności

Ukończył liceum w Ostrowi Mazowieckiej, a po latach dał się ukrzyżować. Niezwykłe życie Romana Samsela

Wyświetleń: 2085
Ukończył liceum w Ostrowi Mazowieckiej, a po latach dał się ukrzyżować. Niezwykłe życie Romana Samsela
Okładka wydanej w 1992 roku książki Romana Samsela "Dałem się ukrzyżować Stanowi Tymińskiemu". Umieszczono na niej fotografię autora podczas symbolicznego ukrzyżowania.

Na zachowanej fotografii widać Romana Samsela, przywiązanego linami do wielkiego drewnianego krzyża. Przywiązał go Stan Tymiński - wtedy jeszcze mało znany polski biznesmen z Kanady, a kilka miesięcy później jeden z najgłośniejszych kandydatów na prezydenta. Brzmi jak scena z filmu, ale wydarzyło się naprawdę. I było tylko jednym z niezwykłych rozdziałów w życiu absolwenta liceum w Ostrowi Mazowieckiej.

Reklama

Do osobliwej sceny doszło 1 maja 1990 roku na farmie pod Toronto. Była to symboliczna inscenizacja - Samsela nie przybito do krzyża, lecz przywiązano do niego linami. Pisarz tłumaczył później, że był to gest pokuty za lata spędzone w PZPR, czyli partii komunistycznej rządzącej Polską przed 1989 rokiem. Fotografia z wydarzenia trafiła na okładkę jego książki.

Życiorys Romana Mieczysława Samsela jest jednak znacznie bogatszy niż jedna szokująca fotografia. Był pisarzem, reporterem, tłumaczem, radiowcem, pracownikiem telewizji i korespondentem wojennym. Pozostawił ponad 30 publikacji książkowych, przemierzał Amerykę Łacińską, obserwował rewolucję w Nikaragui i spotykał ludzi znanych na całym świecie. Zanim ruszył w dalekie podróże, jego życie było związane z Małkinią, Gliną i Ostrowią Mazowiecką.

Urodził się 15 czerwca 1935 roku w Złoczowie. Miasto należało wówczas do Polski, dziś znajduje się na Ukrainie. Dzieciństwo i młodość spędził jednak na terenach obecnego powiatu ostrowskiego. Mieszkał w Małkini, później w Glinie. Tam chodził do szkoły podstawowej, a następnie rozpoczął naukę w Liceum Ogólnokształcącym w Ostrowi Mazowieckiej - dzisiejszym "Koperniczku". Maturę zdał w 1952 roku, gdy kończył 17 lat.

Ukończył liceum w Ostrowi Mazowieckiej, a po latach dał się ukrzyżować. Niezwykłe życie Romana SamselDaniłowo, 1952 rok. Roman Samsel (pierwszy z lewej) po zdaniu matury. Obok J. Milik i W. Żyłowski. Źródło: zbiory p. Irmińskiego, archiwalna strona Liceum Ogólnokształcącego im. Mikołaja Kopernika w Ostrowi Mazowieckiej.

Czytaj nas częściej w Google
DODAJ W GOOGLE

W archiwum szkoły zachowało się zdjęcie zrobione po maturze w Daniłowie. Jan Dzieniszewski, jeden z dawnych uczniów liceum, wspominał po latach "Romka Samsela" jako członka bliskiej paczki spotykającej się także po lekcjach. W opisie dziejów szkoły pisarz jest dziś wymieniany wśród absolwentów, którzy rozsławili jej imię.

Swoich rodzinnych stron nie zostawił całkowicie za sobą. Akcję opowiadania "Zdrada" umieścił w Zarębach Kościelnych i na tamtejszej stacji kolejowej. W jego wczesnych utworach wracały również obrazy Bugu, piaszczystych dróg i małych miejscowości. Była to literatura, a nie pamiętnik, ale w wymyślonych historiach można odnaleźć krajobraz, który dobrze znał z młodości.

Po maturze wyjechał do Torunia. W latach 1952-1956 studiował polonistykę na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika i szybko zaczął publikować. W jednym z wywiadów z 1962 roku, jako 27-letni pisarz, mówił, że najbardziej interesuje go odpowiedzialność człowieka za innych. Zapytany, jaką jedną książkę zabrałby na Księżyc, wybrał Biblię. Odpowiedź pasowała do człowieka, którego przez całe życie ciągnęło zarówno do wielkich pytań, jak i do niecodziennych przygód.

Pisał opowiadania, reportaże i książki publicystyczne, przeprowadzał wywiady oraz tłumaczył literaturę z języka hiszpańskiego. Pracował w prasie, radiu i telewizji. Przez cztery lata prowadził "Panoramę Literacką", program przybliżający widzom książki i ich autorów. Został odznaczony Srebrnym i Złotym Krzyżem Zasługi.

Miał nawet mniej znany epizod filmowy. Przy dokumentach "Notatnik brazylijski" i "Spadkobiercy Montezumy" figuruje jako autor zdjęć. Do filmu "Powitanie jutra" napisał komentarz, a przy innych produkcjach pomagał jako konsultant. Jego książka o Tymińskim posłużyła później twórcom krótkiego filmu fabularnego "Dobra robota Józefa K." z 1999 roku.

Najmocniej pociągała go jednak Ameryka Łacińska. W 1970 roku wyjechał na stypendium do Brazylii, a dwa lata później trafił do Meksyku. Na tamtejszym Narodowym Uniwersytecie Autonomicznym Meksyku pogłębiał wiedzę o literaturze tej części świata. Doskonalił znajomość języka, poznawał kulturę i nawiązywał kontakty z ludźmi, o których miał później pisać przez wiele lat.

W latach 1977-1981 mieszkał w Meksyku jako korespondent "Trybuny Ludu", najważniejszego dziennika rządzącej w Polsce partii komunistycznej. Nie siedział jednak wyłącznie przy biurku. Podróżował po regionie, a w 1979 roku jako korespondent wojenny obserwował rewolucję w Nikaragui. Sandiniści, czyli lewicowy ruch walczący z dyktaturą, obalili wtedy rządzącą krajem rodzinę Somozów. Samsel znalazł się więc w miejscu, w którym naprawdę tworzyła się historia.

Ślad po jego pobycie zachował się w archiwum meksykańskiego publicznego radia Radio Educación. Znajduje się tam sześcioczęściowa rozmowa z Samselem, nagrana i wyemitowana w 1981 roku. Opowiadał w niej o literaturze, wojnie, czasach stalinowskich w Polsce, pracy dziennikarza oraz wydarzeniach w Nikaragui. Wspominał też spotkanie z Octaviem Pazem, wybitnym meksykańskim poetą, który później otrzymał literacką Nagrodę Nobla.

Rozmawiał również z Juanem Rulfo, jednym z najważniejszych meksykańskich pisarzy XX wieku. W meksykańskich opracowaniach można odnaleźć tekst Samsela zatytułowany "Ostatni wywiad z Juanem Rulfo: wrażliwości nie można się nauczyć". Współtłumaczył ponadto sztuki Maria Vargasa Llosy, słynnego pisarza z Peru i późniejszego laureata literackiej Nagrody Nobla.

Jego książki ukazywały się w języku hiszpańskim w Meksyku, Peru i na Kubie. Wydany w Meksyku współautorski zbiór opowiadań nosił tytuł "Orden de aprehensión", czyli po polsku "Nakaz aresztowania". Wydawca przedstawia tę książkę jako opowieść o podzielonej Polsce i codziennych niesprawiedliwościach systemu komunistycznego. Porównuje nawet sposób pisania Samsela do twórczości Ernesta Hemingwaya, jednego z najsłynniejszych amerykańskich pisarzy.

Równie szerokie zainteresowania widać w jego artykułach. W archiwum popularnego tygodnika "Przekrój" można odnaleźć co najmniej kilkanaście tekstów Samsela z lat 80. Pisał o literaturze i polskich śladach w Peru, ale także o mieszkańcach Amazonii, ośrodku dla chorych na trąd, wielorybach, żółwiach morskich i motylach zwanych monarchami. Trudno było przewidzieć, czym zajmie się następnym razem.

W jego życiorysie ważne miejsce zajmowała PZPR. Należały do niej miliony ludzi, dlatego sama legitymacja partyjna nie mówi jeszcze wszystkiego o konkretnej osobie. Samsel nie był jednak wyłącznie zwykłym członkiem. Pełnił w partii funkcje organizacyjne.

W 1957 roku był drugim sekretarzem zakładowej organizacji PZPR w Katowicach, a więc należał do osób kierujących tamtejszą komórką partii. Od 1963 roku zasiadał we władzach podobnej organizacji w Związku Literatów Polskich, który skupiał pisarzy. W latach 1971-1972 był natomiast drugim sekretarzem organizacji partyjnej w tygodniku "Kultura". W 1978 roku zespół tego pisma, w tym Samsel, otrzymał nagrodę za publikacje poświęcone partii.

W listopadzie 1982 roku, podczas stanu wojennego, uczestniczył jako jeden z kierowników redakcji w naradzie władz państwowego radia i telewizji. Spotkanie odbyło się po politycznej weryfikacji dziennikarzy, czyli sprawdzaniu, czy są lojalni wobec ówczesnej władzy. Mówiono między innymi o zwiększeniu wpływu partii na media i przekonaniu młodzieży do socjalizmu. Samsel był więc kimś więcej niż szeregowym członkiem PZPR. Jego funkcje dotyczyły jednak przede wszystkim partyjnych organizacji działających w miejscach pracy, a nie centralnych władz partii.

Nie był jednak człowiekiem, którego można opisać jednym zdaniem. Potrafił rozmawiać także z zagorzałymi przeciwnikami komunizmu. Wiosną 1986 roku pojechał do Madrytu, aby odnaleźć Józefa Łobodowskiego, poetę żyjącego na emigracji i otwarcie krytykującego władze komunistycznej Polski. Znalazł go w barze. Przez dwa wieczory nagrywał długą rozmowę o literaturze, Polsce i życiu poza krajem. Później odkrył, że część nagrań się nie zachowała, ponieważ wcześniej nie sprawdził magnetofonu. W pełnym wielkich wydarzeń życiorysie znalazło się więc miejsce także na bardzo ludzką wpadkę.

W tym samym roku Samsel przebywał w Peru, gdzie prowadził wykłady na uczelniach w Limie. Właśnie tam poznał Stana Tymińskiego - polskiego emigranta i przedsiębiorcę działającego w Kanadzie oraz Ameryce Południowej.

Samsel został zwolennikiem Tymińskiego i rozpoczął z nim współpracę. Pomagał mu jako ghostwriter. Tak określa się człowieka, który przygotowuje książkę, ale na okładce jako autor widnieje ktoś inny. W ten sposób Samsel uczestniczył w powstaniu "Świętych psów" Tymińskiego.

Znajomość obu mężczyzn szybko wykroczyła poza zwykłą pracę nad książką. Podczas wspólnej podróży po Peru - według późniejszej relacji Samsela - obaj wypili ayahuaskę. To silnie działający napój używany podczas tradycyjnych obrzędów części ludów Amazonii i wywołujący wizje. Samsel wspominał, że wcześniej podał Tymińskiemu numer telefonu do swojej żony, na wypadek gdyby stało się z nim coś złego.

Cztery lata później doszło do opisanej na początku sceny z krzyżem. Samsel wrócił do tego wydarzenia w wydanej w 1992 roku książce "Dałem się ukrzyżować Stanowi Tymińskiemu".

Kilka miesięcy po wykonaniu zdjęcia Tymiński wystartował w wyborach prezydenckich. Przyjechał z zagranicy jako kandydat niemal nikomu nieznany, a mimo to pokonał w pierwszej turze Tadeusza Mazowieckiego, pierwszego niekomunistycznego premiera po przemianach 1989 roku. W drugiej turze zmierzył się z Lechem Wałęsą, przywódcą "Solidarności". Symbolem kampanii została czarna teczka. Tymiński sugerował, że przechowuje w niej materiały kompromitujące przeciwników, ale nigdy ich publicznie nie pokazał.

Na naszych terenach tajemniczy kandydat z Kanady zdobył wyjątkowo duże poparcie. W samej Ostrowi Mazowieckiej otrzymał prawie 35 procent głosów, a Wałęsa wyprzedził go tylko o kilkaset głosów. W gminie Ostrów Mazowiecka Tymińskiego poparła niemal jedna trzecia głosujących. W drugiej turze w całym ówczesnym województwie ostrołęckim zagłosowało na niego około 30 procent wyborców. Fenomen Tymińskiego był więc na naszych terenach szczególnie widoczny.

Po latach krytyk literacki Janusz Termer wspominał Samsela jako człowieka skomplikowanego, ale pomocnego, lojalnego i ogromnie ciekawego świata. Pisarz potrafił późnym wieczorem zadzwonić do znajomego tylko po to, aby długo rozmawiać o książkach i polityce. Według Termera po utracie stałej pracy w "Rzeczpospolitej" miał problemy finansowe i nie najlepiej odnalazł się w nowych czasach. Planował napisanie wspomnień o swoich podróżach i spotkaniach, ale nie zdążył.

Roman Mieczysław Samsel zmarł 7 maja 2003 roku w Warszawie. Został pochowany w Małkini, w rodzinnym grobie wraz z rodzicami, Stanisławem i Jadwigą. Wrócił więc na ziemię, z której jako młody absolwent ostrowskiego liceum wyruszył kiedyś w świat.

W jego życiu zmieściły się Glina, Małkinia i Ostrów Mazowiecka, ale również Brazylia, Meksyk, Peru i ogarnięta rewolucją Nikaragua. Były książki, telewizja, spotkania ze słynnymi pisarzami, partyjne funkcje, ayahuasca, wybory prezydenckie i drewniany krzyż na kanadyjskiej farmie. Życiorys Romana Samsela wymyka się prostym ocenom. Był utalentowanym pisarzem, odważnym reporterem i człowiekiem ciekawym świata. Bez wątpienia był jednym z najbardziej niezwykłych ludzi związanych z powiatem ostrowskim.

Reklama

Powiązane tematy

Reklama

Polecane wiadomości

Reklama

Nasze podserwisy

Warto odwiedzić

Spotted Ostrołęka
Info Przasnysz

Wyszukiwarka