Kamil Wojdak gra w Ostrovii Ostrów Mazowiecka. Obrońca jest wielkim fanem Wisły Kraków. Kolekcjonuje koszulki "Białej Gwiazdy". Jego kolekcja pojawiła się na stronie - Historia Wisły. Zapraszamy na rozmowę z kolekcjonerem.
ROZMOWA Z Kamilem Wojdakiem, kolekcjonerem koszulek Wisły Kraków Musiałem zapłacić czterocyfrową sumę Historia Wisły umieściła Twoją kolekcję na swojej stronie. Co to dla Ciebie znaczy? - Ciężko określić to w kilku słowach. Ta strona to taka "Wiślacka Wikipedia", chłopaki robią mega robotę i można tam znaleźć dosłownie wszystko. Oczywiście działają też poza stroną, promują historię klubu, co jest bardzo wartościowe. To dla mnie duże wyróżnienie.
Ile koszulek liczy Twoja kolekcja? - Na ten moment mam 73 sztuki (na zdjęciu jest mniej, ale planowana jest aktualizacja). W tym roku chciałbym dobić do 80.
Jakie były najdziwniejsze okoliczności zdobycia trykotu? - Ostatnio miałem ciekawą sytuację, bo przypadkiem wymieniłem odznaki naszego klubu ze stulecia na koszulkę meczową Igora Łasickiego z meczu z Pogonią Siedlce.
Ile najwięcej zapłaciłeś za jeden trykot? - Mam chyba trzy lub cztery rzeczy, za które musiałem zapłacić czterocyfrową sumę. Niestety ceny mocno poszły do góry ze względu na rosnącą liczbę kolekcjonerów i myślę, że takie historie będą coraz częstsze.
Jeśli położę na stół 100 000 złotych, to podejmujesz temat? - Nie ma nawet takiego tematu. To wszystko zostawię dla syna, jeśli oczywiście będzie "Wiślakiem".
Za ile byś sprzedał całą kolekcję? - Nie ma takiej kwoty. Liczy się pasja i przywiązanie do barw. W życiu pieniądze nie są najważniejsze.
Gdzie przechowujesz koszulki? - Na razie nie mam miejsca na porządną ekspozycję kolekcji, więc wiszą w pokoju, z dala od mocnego światła.
Która koszulka jest dla Ciebie najcenniejsza? - Każda ma swoją wartość i historię. Na pewno najstarsza - Zająca, ale również koszulki Arkadiusza Głowackiego, mojego idola, są dla mnie ważne. Było też kilka prezentów. No i oczywiście fajnym trafem są koszulki "zmęczone" meczem, czyli nieprane.